niedziela, 6 grudnia 2009

Nie na to jak dwóch Mikołajów ;)

Dziś przyjechał kolejny zagubiony Mikołaj ...tym razem prezent zostawił u rodziców...co mi tam, grunt że dostałem kolejne zabawki...tym razem uczęsię gotować :)









Makaron wychodzi mi jużidealnie...
A wczoraj bawiłem się w artystę malarza...




A teraz czekamy na trzeciego....Mikołaja...

sobota, 5 grudnia 2009

MIkołaj

Poszedłem spać jak zwykle po południu, drzemka przeciągła się na 2 godziny - a co tam jak odpoczywać to odpoczywać...obudziłem się w niezłym humorze...a tu niespodzianka...chyba byłem bardzo grzeczny bo Mikołaj zostawił dla mnie prezent.... ale byłem zdziwiony jak zobaczyłem zestaw lekarza i słodycze :) Sami zobaczcie...






A tu dla wszystkich blogowiczów....



Szukajcie prezentów pod poduchami ...

Nowa zdobycz....

Nie ma to jak 1200 klocków i mój kochany tata...powstają niezwykłe budowle, w czwartek powstało kolejne wyjątkowe dzieło  - sami zobaczcie :)




A więc mamy do kolekcji  wielki statek - prawie jak Titanic - tylko, jeszcze nie zatonął....

wtorek, 1 grudnia 2009

Andrzejki

W niedzielę zawitał do nas nasz ukochany wujek Andrzej. Nie ma to jak przyjazd z Irlandii do ciepłej Polski. Bardzo ucieszyłem się gdy zobaczyłem wujka - bo kto jak kto ale wujek ma zawsze miejsce w naszym domku. Miło było go zobaczyć i porobić dobre wrażenie ;)


Latałem nawet :)


Była u nas też nasza kochana ciocia Kasia...bo kto jak kto ale ciocia musi być ;)


Wypiliśmy za zdrowie wujka i wszystkich Andrzejów :)


I niestety pożegnania nadszedł czas...ale znowu kiedyś się spotkamy :)


Na łamach bloga wszystki, którzy mają na imię Andrzej składamy zaległe życzonka, reszta dostała sms-ka :)

Nowy nabytek.

Po powrocie dziadzia  dostałem kolejny prezent - trafiony w 100 %...to był śliczny zielony szlafroczek...Mama wiedziała co mi się spodoba ;) A to ja ślicznotka :)




A to mój drugi nabytek - własne m1 :)









Grunt to mieć gdzie mieszkać :)

Dziadziuś wrócił... ale nie na długo...

W piątek wieczorem dziadziu wrócił do nas do domku...niestety babcia nam się rozchorowała, więc na spacerki chodziliśmy w dwójkę z dziadziusiem.... niestety dziadziu znowu jutro wyjeżdza do Tarnowa...będziemy tęsknić :(




piątek, 27 listopada 2009

Klocki

Aruś dostał prezent na Mikołaja, wcześniej w tym roku - ale to przez chorobę i marudzenie. Dostał 1200 klocków i teraz mam zgłowy dwóch panów, bo siedzą i budują coraz to nowsze budowle ;)











Więc mamy Mańka ( z Carsów), kombajn Heniek i całą flotę powietrzną...mieliśmy też domek i garaż ale straciły dużo klocków.....

I co dalej...

Nasza historia gorączkowaskończyła się w niedzielę o godzinie 13, wtedy ostatni raz mały był ciepły a później jak rąką odjął...wszyscy byli szczęśliwi...poza mamą, która nie wierzyła w tyle szczęścia. W poniedziałek mały był spokojny i grzeczny, ale mamie w głowie cały czas siedziało, żeby jeszcze sprawdzić mocz .. i  wysłała tatę we wtorek na badanie... i co się okazało - mocz też bardzo dobry ...więc niewiadomo od czego była ta gorączka....Niestety w środę w nocy znowu mały miał 38 stopni i cały czas płakał... niestety powtórka z rozrywki jednak teraz Aruś zaczął dokładnie pokazywać co go boli...i okazało się, że kochane zęby wróciły.... Niestety w buzi ma dwa duże wzniesienia...jak na oko matki trochę daleko od czwórek (bo teraz kolej na piątki) wygląda jak prawie szóstki....ale pewnie się przesuną...nasze maleństwo niestety znowu ząbkuje....biedne są dzieci w takich chwilach i niestety niemoc rodziców. Bo ile można to można pomóc ale niestety nie za dużo.....